Dziś Wielka Sobota i tym samym przed nami Wielkanoc a ja wciąż tkwię w marzeniach i w złudzeniach. Próbuję ciągle do tej Warszawy i wciąż nic , tym razem nawet nie mają ochoty oddzwonić i powiadomić o swojej decyzji . Chcę coś zmienić w swoim życiu ale ciągle mi sie nie udaje . Szukam szczęścia w miłości i w pracy ! Zalogowałam sie nawet na Cafe , ale może za wiele chcę na raz ?
I kolejny samotny weekend za mną ... całe dwa dni w domu a wiosna dalej przysypia. Rower czeka i ja czekam na promienie słońca ale na te prawdziwe promienie , które zwiastują wiosenną aurę , wtedy wsiądziemy i pojedziemy, hen przez las i pola .
Tydzień minął spokojnie bez zbytnich nostalgii , pogodziłam się z myślą , że między nami nic nie będzie tylko dlaczego wciąż chcę do niego dzwonić i rozmawiac przez telefon?
Dzień Kobiet ...bo dzisiaj jest święto dziewczynek...
I kolejny powód do świętowania , jak co roku kwiaty , cukierki i pierwszy raz lody :) w prezencie dostaliśmy wełniane koce z właściwościami uzdrawiającymi ;) hmmm tylko co one mają uzdrowić? chyba moją duszę!
Wczoraj był Radek spędziliśmy razem niedziele . Nasza przyszłość jest pod znakiem zapytania ? Jest naprawdę świetnym facetem ale jak potoczą się nasze losy, zobaczymy. To było nasze drugie spotkanie. A Ja pragnę ich więcej i więcej.
na 19 jestem umówiona z Izą na dalsze świętowanie , mam juz nasze ulubione różowe wino :) jak świętować to świętować :) naj dla wszystkich kobiet ! pa
wiem wiem nie pisałam ,minał grubo ponad tydzień , ale to był czas oczekiwań , niestety nie udało się , Warszawa mnie nie wzywa ;) , ale to też nie tragedia!
Ostatnie dni mijały na wspominaniu balu karnawałowego , dawno nie miałam okazji tak się świetnie bawić , weekend w Augustowie był cudowny i pozostały więc owe wspomnienia i piosenka :) , która będzie mi przypominać te chwile.
Uff , właśnie wróciłam z Warszawy , myslę pozytywnie i czekam do piatku. Oby się udało!
Moja nowa biała bluzka poszła do kosza , spaliłam ja dzis rano żelażkiem ! Dziura 8 cm, super , najgorzej , że metka wskazywała , że mozna prasowac na 2 stopniu, mimo trzymania sie wskazań dziura i tak powstała ! a ja juz bluzkę zdążyłam przez noc zaakceptować. Ale na pocieszenie wróciłam z Warszawy z sukienką. :D
Brat ( z wielką powagą ) : sprawdzam stan zdrowia koleżanki. (:D )
Dziś byłam po pracy u rodziców , przysłali bluzkę , która okazała się rozczarowaniem ale czego Ja oczekiwałam za 19 zł ? Na zdjęciu a i owszem była piękna , jednak w ogóle nie była podobna do tej z fotki. Trudno , trzeba będzie coś wykombinować.
Mama korzystając z okazji , że byłam zmotoryzowana wyciągneła mnie na zakupy. Udałam się do stoiska z owocami w celu zakupu pomarańczy.
Mama: ale Ty te pomarańcze będziesz brała?
Ja: no tak
Mama: ale zobacz jakie one są brzydkie !
Ja : no i co z tego
Mama: takie brzydkie będziesz brała?
Ja: a Flaki to ładne ? Flaki też brzydkie ale jak jesz to smaczne !
Mama: :D ano tak
Tyle z dzisiejszego dnia , a jutro czeka na mnie Warszawa !
Dziś usłyszałam piękna historię, czy była moim natchnieniem na bloga nie wiem , ale jedno jest pewne , że nie znamy dnia i tego co nam dziś przyniesie.
Historia prababci Janeczki o wielkiej miłości.
Przed II wojna światową Janeczka miała narzeczonego byli młodzi , piękni i zakochani, wszyscy nazywali ich Wielką Miłością. Wybuch wojny spowodował ,że zakochani musieli się rozstać na czas wojny, odchodząc do wojska młodzieniec żegnał Janeczkę przy białym barszczu i przy praniu ( Prababcia Janeczka akurat robiła pranie !?). Wojna rozdzieliła ich na długie ponad 40 lata , w miedzy czasie ona szukała jego przez PCK a On po wojnie wyjechał do Ameryki i przesyłał jej listy pod adres w którym ostatni raz Ją widział. ( ale dziwnym zdarzeniem żaden list nie dotarł ) Po kilkunastu latach pobytu w Ameryce młodzieniec , który już nie był młodzieńcem przyjechał do Polski , pierwsze kroki skierował pod adres , w którym ostatni raz widział Janeczkę . Kiedy przybył na miejsce okazało się , że Janeczka dalej mieszka w tym domu , ale jakie było jego zdziwnienie bo Janeczka znów robiła pranie a na stole stał biały barszcz. Czas jakby zatrzymał sie w miejscu ! Od tamtej pory już nigdy nie stracili ze sobą kontaktu.