RSS
sobota, 03 kwietnia 2010
Kolejne święta przed nami...

Dziś Wielka Sobota i tym samym przed nami Wielkanoc a ja wciąż tkwię w marzeniach i w złudzeniach. Próbuję ciągle do tej Warszawy i wciąż nic , tym razem nawet nie mają ochoty oddzwonić i powiadomić o swojej decyzji . Chcę coś zmienić w swoim życiu ale ciągle mi sie nie udaje . Szukam szczęścia w miłości i w pracy ! Zalogowałam sie nawet na Cafe , ale może za wiele chcę na raz ?

Wesołego Alleluja!!!

niedziela, 14 marca 2010
kolejny weekend

I kolejny samotny weekend za mną ... całe dwa dni w domu a wiosna dalej przysypia. Rower czeka i ja czekam na promienie słońca ale na te prawdziwe promienie , które zwiastują wiosenną aurę , wtedy wsiądziemy i pojedziemy, hen przez las i pola .

Tydzień minął spokojnie bez zbytnich nostalgii , pogodziłam się z myślą , że między nami nic nie będzie tylko dlaczego wciąż chcę do niego dzwonić i rozmawiac przez telefon?

 

poniedziałek, 08 marca 2010
Dzień Kobiet ...bo dzisiaj jest święto dziewczynek...

I kolejny powód do świętowania , jak co roku kwiaty , cukierki i pierwszy raz lody :) w prezencie dostaliśmy wełniane koce z właściwościami uzdrawiającymi ;) hmmm tylko co one mają uzdrowić? chyba moją duszę!

Wczoraj był Radek spędziliśmy razem niedziele . Nasza przyszłość jest pod znakiem zapytania ? Jest naprawdę świetnym facetem ale jak potoczą się nasze losy, zobaczymy. To było nasze drugie spotkanie. A Ja pragnę ich więcej i więcej.

na 19 jestem umówiona z Izą na dalsze świętowanie , mam juz nasze ulubione różowe wino :) jak świętować to świętować :) naj dla wszystkich kobiet ! pa

środa, 24 lutego 2010
wspomnienia

wiem wiem nie pisałam ,minał grubo ponad tydzień , ale to był czas oczekiwań , niestety nie udało się , Warszawa mnie nie wzywa ;) , ale to też nie tragedia!

Ostatnie dni mijały na wspominaniu balu karnawałowego , dawno nie miałam okazji tak się świetnie bawić , weekend w Augustowie był cudowny i pozostały więc owe wspomnienia i piosenka :) , która będzie mi przypominać te chwile.

 

niedziela, 14 lutego 2010
Walentynki dzień dla szczęśliwie zakochanych!

Z okazji Walentynek

 

 

środa, 10 lutego 2010
po Warszawie...

Uff , właśnie wróciłam z Warszawy , myslę pozytywnie i czekam do piatku. Oby się udało!

Moja nowa biała bluzka poszła do kosza , spaliłam ja dzis rano żelażkiem ! Dziura 8 cm, super , najgorzej , że metka wskazywała , że mozna prasowac na 2 stopniu, mimo trzymania sie wskazań dziura i tak powstała ! a ja juz bluzkę zdążyłam przez noc zaakceptować. Ale na pocieszenie wróciłam z Warszawy z sukienką. :D

wtorek, 09 lutego 2010
moje rozmowy ...

Dzwonię dziś do brata.

Ja: Cześć, co słychac?

Brat : w szpitalu jestem .

Ja ( zdziwiona ): a co ty robisz w szpitalu ?

Brat ( z wielką powagą ) : sprawdzam stan zdrowia koleżanki.   (:D )

 

Dziś byłam po pracy u rodziców , przysłali bluzkę , która okazała się rozczarowaniem ale czego Ja oczekiwałam za 19 zł ? Na zdjęciu a i owszem była piękna , jednak w ogóle nie była podobna do tej z fotki. Trudno , trzeba będzie coś wykombinować.

Mama korzystając z okazji , że byłam zmotoryzowana wyciągneła mnie na zakupy. Udałam się do stoiska z owocami w celu zakupu pomarańczy.

Mama: ale Ty te pomarańcze będziesz brała?

Ja: no tak

Mama: ale zobacz jakie one są brzydkie !

Ja : no i co z tego

Mama: takie brzydkie będziesz brała?

Ja: a Flaki to ładne ? Flaki też brzydkie ale jak jesz to smaczne !

Mama: :D ano tak  

Tyle z dzisiejszego dnia , a jutro czeka na mnie Warszawa !

poniedziałek, 08 lutego 2010
Nie znamy dnia...

Dziś usłyszałam piękna historię, czy była moim natchnieniem na bloga nie wiem , ale jedno jest pewne , że nie znamy dnia i tego co nam dziś przyniesie.

Historia prababci Janeczki o wielkiej miłości.

Przed II wojna światową Janeczka miała narzeczonego byli młodzi , piękni i zakochani, wszyscy nazywali ich Wielką Miłością. Wybuch wojny spowodował ,że zakochani musieli się rozstać na czas wojny, odchodząc do wojska młodzieniec żegnał Janeczkę przy białym barszczu i przy praniu ( Prababcia Janeczka akurat robiła pranie !?). Wojna rozdzieliła ich na długie ponad 40 lata , w miedzy czasie ona szukała jego przez PCK a On po wojnie wyjechał do Ameryki i przesyłał jej listy pod adres w którym ostatni raz Ją widział. ( ale dziwnym zdarzeniem żaden list nie dotarł ) Po kilkunastu latach pobytu w Ameryce młodzieniec , który już nie był młodzieńcem przyjechał do Polski , pierwsze kroki skierował pod adres , w którym ostatni raz widział Janeczkę . Kiedy przybył na miejsce okazało się , że Janeczka dalej mieszka w tym domu , ale jakie było jego zdziwnienie bo Janeczka znów robiła pranie a na stole stał biały barszcz. Czas jakby zatrzymał sie w miejscu ! Od tamtej pory już nigdy nie stracili ze sobą kontaktu.